Narastający sprzeciw

Christopher Ferrara

 

Narastający sprzeciw

Franciszek najprawdopodobniej przekonany jest, iż potrafi uśmierzyć burzę jaką wywołał  adhortacją Amoris laetitia i wymusić akceptację forsowanych prze siebie nowinek w sferze teologii moralnej pomimo Listu Czterech Kardynałów. Przyjęta przez niego strategia wydaje się polegać na umiejętnym posługiwaniu się zaufanymi prałatami, wyniesionymi przez niego uprzednio do godności kardynalskiej – które to posunięcie przypomina wymianę pionka na hetmana w końcowej fazie rozgrywki szachowej. Ich rola na bergogliańskiej szachownicy polega na nieustannym piętnowaniu czterech kardynałów oraz innych krytyków [AL] jako podżegaczy do „rozbijania jedności Kościoła” i okazywania „nieposłuszeństwa” papieżowi, jak gdyby Franciszek był szefem partii politycznej, który musi być  broniony niezależnie od tego co powie i co uczyni.

Jednakże nawet sam papież nie jest w stanie zagłuszyć sensus fidei prawowiernych katolików. W istocie zaobserwować można coś wprost przeciwnego – opozycja wobec  realizowanej przez Franciszka rewolucji w nauczaniu moralnym Kościoła systematycznie przybiera na sile. Przypuszczać należy, że List Czterech Kardynałów był jedynie pierwszą salwą w konflikcie, który przybrać może postać prawdziwej wojny domowej w Kościele – wojny pomiędzy nauczaniem wszystkich papieży a nauczaniem papieża obecnego.

Nawet należące do „głównego nurtu” media katolickie zaczynają okazywać zaniepokojenie rozwojem sytuacji, choć póki co czynią to w sposób dość powściągliwy. Przykładowo na stronie thecatholicthing.org ks. Mark Pillon, kapłan z diecezji Arlington, pisze że dubia w Liście Czterech Kardynałów

„(…) zostały sformułowane bardzo starannie i precyzyjnie, zgodnie z tradycyjną praktyką przedstawienia takich wątpliwości Stolicy Apostolskiej. Proszą oni [kardynałowie – przyp. tłum.] papieża o wyjaśnienie, w jaki sposób mają być rozumiane pewne ustępy Amoris laetitia w świetle autorytatywnych dokumentów ogłoszonych przez jego poprzednika, Jana Pawła II, posiadających zasadnicze znaczenie dla nauczania Kościoła w kwestiach moralnych, prawidłowego administrowania Sakramentu Pokuty oraz [całej] dyscypliny sakramentalnej”.

Odnośnie milczenia Franciszka wobec Dubia ks. Pillon zauważa, że jest to „zadziwiająca reakcja ze strony Stolicy Piotrowej. Można by ją nawet określić mianem lekkomyślnej, jako że jej potencjalnym skutkiem mogą być podziały w Kościele”.

Słowa te, napisane przez kapłana diecezjalnego i opublikowane na „mainstreamowym” portalu internetowym, stanowią w istocie miażdżącą krytykę pontyfikatu Franciszka. Równają się one stwierdzeniu, iż nowinki głoszone przez obecnego papieża sprzeczne są z nauczaniem jego poprzedników w kwestiach o fundamentalnym znaczeniu dla doktryny moralnej Kościoła i związanej z nią dyscypliny sakramentalnej, co stwarza realne ryzyko schizmy.

W dalszej części swego tekstu ks. Pillon powołuje się na wybitnego filozofa katolickiego Roberta Spaemanna, (…), który w ubiegłym roku poczynił spostrzeżenie, że „Papież ten jest jednym z najbardziej autorytarnych [Następców św. Piotra] od dłuższego okresu czasu”. Przytacza również wypowiedź współpracownika agencji Reutersa Philipa Puella (zagorzałego  „fana” obecnego papieża), który pisał z aprobatą, że „Franciszek lubi łamać reguły a następnie zmieniać je, skoro tylko minie pierwszy szok” oraz że „wkrótce po wyborze [na Stolicę Piotrową] wprowadził swych zaufanych – jako pracowników niższego i średniego szczebla – do różnych dykasterii watykańskich, gdzie mogą być jego oczyma i uszami”. Słowa te wydają się odnosić bardziej do dyktatora, który zamierza narzucić swą osobistą wolę przy pomocy tajnej policji, niż do papieża zdeterminowanego zachować i bronić tego, co zostało mu przekazane.

Jednak wszystkie te podejmowane przez Franciszka oraz jego współpracowników próby wyszydzenia, ośmieszenia i zdyskredytowania protestów ze strony wiernych katolików z góry skazane są na porażkę. Żadne tego rodzaju autorytarne metody nie są w stanie zagłuszyć sensus fidei w stopniu większym, niż głosu samego Ducha Świętego. W stosownym momencie Bóg położy kres tym próbom podkopywania niezmiennego nauczania Kościoła.

Być może my sami – albo pokolenia które przyjdą po nas – doczekamy się dnia, w którym któryś z następców Franciszka na Stolicy Piotrowej ogłosi uroczyste potępienie obecnego papieża – podobne do tego, jakie ogłosił niegdyś św. Leon II względem Honoriusza I, uznając go za współodpowiedzialnego rozprzestrzenienia się herezji monoteletyzmu wskutek wysłania do Sergiusza listu, w którym akceptował głoszone przez niego heretyckie tezy. Oto jego dokładne słowa:

„Wyklinamy autorów nowego błędu, to jest Teodora – biskupa Paran, Sergiusza, Pyrrusa, Pawła i Piotra, zwodzicieli raczej niż pasterzy Kościoła Konstantynopola, a także Honoriusza, który nie starał się uświęcić tego Kościoła Apostolskiego poprzez nauczanie Tradycji Apostolskiej, ale dopuszczając się haniebnej zdrady pozwolił, by czystość jego została splamiona”.

Czy podobny los spotka „autora nowego błędu” głoszącego obecnie – wbrew nauczaniu papieża którego osobiście kanonizował – że niektórzy publiczni cudzołożnicy żyjący w „kolejnych małżeństwach” mogą przyjmować Komunię św. po stosownym „rozeznaniu”? Przyszłość pokaże. Bóg jednak już osądził błędy Amoris laetitia –  wydając werdykt na korzyść przeciwstawiających się im w imię Prawdy, która nas wyzwala.

tłum. Scriptor

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s