Czy chrześcijanie, żydzi i muzułmanie wierzą w tego samego Boga?

Ks. Franciszek Knittel FSSPX

 

 

Czy chrześcijanie, żydzi i muzułmanie wierzą w tego samego Boga?

 

„My, chrześcijanie i muzułmanie, mamy wiele rzeczy wspólnych, tak jako ludzie wierzący, jak i jako istoty ludzkie (…) Wierzymy w tego samego Boga, w Boga żywego, w Boga, który stworzył świat i doprowadza swe stworzenia do ich doskonałości”[1].

 

Słowa te wypowiedział do młodych Marokańczyków Jan Paweł II w sierpniu roku 1985. Powtórzył w ten sposób jedynie to, co powiedział do wspólnoty żydowskiej w Mainz w kwestii dialogu chrześcijańsko-żydowskiego:

 

„Przede wszystkim jest kwestia dialogu pomiędzy dwoma religiami, które – razem z islamem – były w stanie dać światu wiarę w jednego niewysłowionego Boga, który przemawia do nas i któremu pragniemy służyć w imieniu całego świata”.

 

Słuchając słów papieża wydawać by się mogło, że chrześcijaństwo, judaizm i islam czczą tego samego Boga. Czy możemy wyprowadzić z tego wniosek, że wszystkie religie oddają cześć temu samemu Bogu? Praktyka międzywyznaniowych spotkań modlitewnych w intencji pokoju (takich jak spotkanie w Asyżu w roku 1986) zdawałaby się sprzyjać takiej interpretacji. Bez wątpienia doktryna taka, wspierana przez wspomniane wyżej praktyki, wydaje się być dla wielu współczesnych ludzi pociągająca. Czy jednak zgodna jest ona ze zdrowym rozsądkiem oraz zasadami wiary katolickiej? (…)

 

Zdrowy rozsądek

 

Pragnienie osiągnięcia jedności oraz zakończenia niekończącej się walki pomiędzy prawdą a błędami, popycha wielu współczesnych do stworzenia własnej, odpowiadającej im koncepcji prawdy. Wedle tej koncepcji, nikt nie posiada całej prawdy, wszyscy posiadamy jedynie różne jej elementy. W sferze religii wyraża się to w sposób następujący: wszystkie religie mówią nam o Bogu, jednak z różnych i wzajemnie się uzupełniających punktów widzenia.

 

Odrzucenie zasady niesprzeczności

 

Twierdzenie takie byłoby jednak pogwałceniem podstawowych praw logiki, gdyż albo prawdy te są częściowe, niesprzeczne i uzupełniające się wzajemnie, w efekcie czego dają nam bardziej dogłębne poznanie rzeczywistości, albo też są ze sobą sprzeczne, a wówczas jedna z nich jest fałszywa.

Dwa twierdzenia dotyczące tego samego przedmiotu, ujmujące go z dwóch różnych punktów widzenia, mogą być równocześnie prawdziwe. I przeciwnie, dwa diametralnie sprzeczne twierdzenia dotyczące tego samego przedmiotu i ujmujące rzecz z tego samego punktu widzenia nie mogą być równocześnie prawdziwe: jedno z nich jest z pewnością fałszem.

Weźmy konkretny przykład. Jeśli powiem, że mój samochód jest niebieski, a osoba z którą rozmawiam doda, że to Cadillac, oboje możemy mieć rację. Jeśli jednak ja twierdzić będę, że mój samochód jest niebieski, a kto inny będzie temu zaprzeczał, jeden z nas z pewnością będzie się mylił.

 

Religie w ogólności

 

Co jednak widzimy w przypadku religii? Są one wzajemnie sprzeczne w najbardziej zasadniczych punktach swych doktryn. O. Garrigou-Lagrande poczynił następującą bardzo prostą obserwację:

 

„Pomiędzy różnymi religiami istnieją liczne sprzeczności i przeciwieństwa:

  1. Odnośnie do prawd, w które należy wierzyć: pomiędzy politeizmem, panteizmem i monoteizmem; widzimy też, że chrześcijaństwo wyznaje Bóstwo Jezusa Chrystusa, które negowane jest przez judaizm i islam; również nieomylność Kościoła uznawana jest przez katolików, a odrzucana przez protestantów.
  2. Odnośnie do zasad moralnych: poligamia i rozwody dopuszczalne są przez jedne religie, a zakazywane przez inne – a przecież nie mogą być one (…) równocześnie dozwolone i niedozwolone.
  3. Odnośnie do kultu: niektóre są czyste i uczciwe, inne same w sobie nieludzkie i bezwstydne. Absurdem byłoby twierdzić, że Bóg może traktować na równi wszystkie religie, skoro podczas gdy jedna naucza prawdy, inne nauczają kłamstwa, gdy jedna prowadzi do dobra, inne wiodą do zła. Byłoby to równoznaczne z twierdzeniem, że Bóg jest obojętny wobec dobra i zła, wobec tego, co jest uczciwe i bezwstydne[2].

 

Prosta refleksja i zdrowy rozsądek pokazują, że religie mają fundamentalne dogmaty, które są ze sobą sprzeczne i nie do pogodzenia. Skoncentrujmy się w tym miejscu na islamie i judaizmie.

 

Islam

 

Czego naucza islam w kwestii fundamentalnych prawd wiary katolickiej?[3]

 

Trójca Święta: „Zaprawdę, ci są niewiernymi, którzy powiadają: ‘Allach, On jest Mesjaszem, synem Marii’”[4], „Nie powiadajcie: ‘Jest ich troje’. Odstąpcie od tego, tak bowiem będzie dla was lepiej. Zaprawdę, Allach jest Jedynym Bogiem. On jest Święty, daleki od posiadania syna”[5].

Wcielenie: „Zaprawdę, sprawa Jezusa w związku z Allachem podobna jest do sprawy Adama. Pan stworzył go z pyłu, a potem powiedział do niego: ‘Bądź’, a ten stał się’”[6]. „I powiadają: ‘Miłosierny Bóg wziął sobie syna’ (…) Niechybnie wypowiedzieliście rzecz najbardziej ohydną (…) Albowiem przypisują syna Bogu Miłosiernemu”[7].

Ukrzyżowanie i Odkupienie: „Powiadali: ‘Zabiliśmy Mesjasza, Jezusa, syna Marii, Posłańca od Allacha’, podczas gdy nie zabili go, ani nie spowodowali jego śmierci na krzyżu, on bowiem tak tylko wyglądał jak ktoś ukrzyżowany; ci, którzy mają w tym względzie różne zdania, są z pewnością w stanie zwątpienia co do tego; nie posiadają o tym pewnej wiedzy, lecz  tylko słuchają domysłów, a nie zdobyli w tej sprawie pewności”[8].

 

Wszystkie te nauki sprzeczne są z wiarą katolicką. W jaki sposób mogłyby one doprowadzić nas do oddawania czci jednemu i temu samemu Bogu? Podkreśla to prof. Roger Arnaldez, kiedy pisząc o monoteizmie, stwierdza:

„Terminem monoteizmu objęliśmy wszystko. Wielu ludzi wierzy w to, że jest tylko jeden Bóg. Zasadnicze pytanie (..) brzmi jednak: kto jest tym Bogiem. W tym momencie monoteizm pęka i znaczy jedynie tyle, co etykietka, która w istocie nic nie wyraża.

Przyjmijmy, że człowiek jest przekonany, że blok skalny jest jedynym Bogiem i kieruje do niego swe modlitwy. Dlaczego mielibyśmy odmawiać mu prawa do miana monoteisty? A co z deistami? Chrześcijańscy teologowie zawsze uważali ich za wrogów, a jednak wierzą oni w jednego Boga: Voltaire był monoteistą.

Powiecie mi jednak, że atakował on doktrynę chrześcijańską: podobnie czyni Koran, odrzucający trzy najbardziej podstawowe tajemnice chrześcijaństwa: Trójcę Świętą, Wcielenie oraz Odkupienie”[9].

Odnosząc się w sposób bardziej konkretny do islamu, ten sam autor pisze dalej:

„Jest oczywiste, że jeśli Bóg jest jeden, a nie Trójjedyny, błędem jest wyznawać wiarę w Trójcę: jeśli jednak przeciwnie, jest On równocześnie jeden i Trójjedyny, błędem jest twierdzić, że jest jeden, a nie Trójjedyny. Logika nie dopuszcza, by Bóg jeden i Trójjedyny był identyczny z Bogiem nie-Trójjedynym. Jednak Koran, ‘Słowo Boże’, neguje Trójcę. Bóg, który neguje Trójcę nie może być tożsamy z Bogiem, który sam jest Trójcą”[10].

Musimy więc wyciągnąć z tego wniosek, że to, w co każe wierzyć islam, nie jest identyczne z wiarą katolicką. Obiektywnie mówiąc, katolicy nie wierzą w tego samego Boga, co muzułmanie.

 

Judaizm

 

A co z judaizmem? Prawdą jest, że starotestamentowy judaizm przygotował świat na przyjście Chrystusa. W tym właśnie celu Bóg chronił lud Izraela przed politeizmem i zachował go w monoteizmie. Jednak Ewangelia objawia nam, że w Bogu istnieją nieoczekiwane bogactwa: troistość Osób. Tajemnica Trójcy Świętej stanowi zamierzone przez Boga rozwinięcie i realizację tajemnicy Jego jedności. Konsekwentnie musimy powiedzieć, że Jeden Bóg Starego Przymierza i Bóg w Trójcy Jedyny Nowego Przymierza, to jedna i ta sama rzeczywistość.

Można by podnosić obiekcję, że Bóg, który objawił się synom Izraela, nie dał się poznać jako Trójca. To prawda, jednak przez ten fakt nie przestaje On być Bogiem chrześcijan, po pierwsze dlatego, że Biblia, w odróżnieniu od Koranu (…) nie naucza, że Bóg nie jest Trójcą; a po wtóre dlatego, że objawienie zawarte w Biblii, poprzez łatwo zauważalną pedagogikę biblijną, zyskuje ostateczne wypełnienie w objawieniu chrześcijańskim”[11].

Bóg, do którego modlą się dziś żydzi, to Bóg, który jest jeden, ale też przede wszystkim Bóg antytrynitarny. Zaprawdę, jeśli dogmat katolicki definiuje tajemnicę Trójcy jako „tajemnicę jednego Boga w trzech równych i różnych Osobach”, żydzi mogliby sformułować swą naukę o Bogu następująco: „tajemnica jednego Boga w jednej osobie”. Tak więc: jedna czy trzy osoby? W rzeczywistości te dwie nauki są ze sobą nie do pogodzenia.

Sprzeczność pomiędzy chrześcijaństwem a judaizmem dotyczy zwłaszcza osoby naszego Pana Jezusa Chrystusa. Czy jest On Synem Bożym i Bogiem? Tak, odpowiadają katolicy. Nie, ripostują żydzi. Tak więc: czy jest On Bogiem, czy nie? Musimy wybrać: te dwa twierdzenia nie mogą być równocześnie prawdziwe[12].

Ów sprzeciw wobec osoby Chrystusa Pana odczuwalny jest wyraźnie samych żydów. Albert Mammi, żyd z Tunezji, pisał w roku 1962:

„Czy chrześcijanie zawsze zdają sobie sprawę, co może oznaczać dla żydów imię ich  Boga, Jezusa? Dla żyda, który nigdy nie przestał wierzyć i praktykować swej własnej religii, chrześcijaństwo jest największą teologiczną i metafizyczną uzurpacją w historii; jest bluźnierstwem, duchowym zgorszeniem, przewrotem.

Dla każdego Żyda, nawet ateisty, imię Jezusa jest symbolem niebezpieczeństwa, tego największego niebezpieczeństwa, jakie wisiało nad ich głowami przez wieki i które mogło doprowadzić do katastrof, których (…) nie potrafili powstrzymać. Imię to jest częścią i elementem absurdalnych i szalonych oskarżeń o potworne okrucieństwo, które uczyniło ich życie społeczne trudnym do zniesienia. Imię to stało się w końcu dla nich jednym ze znaków, jednym z symboli wielkiej machiny, która otacza ich, potępia i wyklucza.

Niech nasi chrześcijańscy przyjaciele wybaczą mi, aby jednak lepiej zrozumieli o co mi chodzi i by posłużyć się ich własnym językiem, powiedziałbym, że dla żydów ich (chrześcijan) Bóg jest diabłem, jeśli, jak twierdzą, diabeł jest symbolem i streszczeniem wszystkiego, co na tym świecie złe, jest zarazem wszechmocny i niesprawiedliwy, niepojęty i niezmordowanie starający się zmiażdżyć zdziczałe istoty ludzkie (…)”[13].

Również reakcja matki Edyty Stein na nawrócenie córki na katolicyzm była symptomatyczna dla stosunku dzisiejszych żydów do Jezusa Chrystusa: „Nie mam nic przeciwko niemu (…) Mógł być dobrym człowiekiem (…) Dlaczego jednak uczynił się podobnym Bogu?”[14].

Odrzucenie bóstwa Chrystusa jest spoiwem, wiążącym dzisiejszych żydów z tymi, którzy skazali swego Mesjasza na śmierć:

„Dla każdego, kto czyta Ewangelię jasne jest, że Jezus został potępiony przez Sanhedryn z pobudek religijnych: został oskarżony o bluźnierstwo. Człowiek, który głosi sam siebie Mesjaszem i Synem Bożym, nie będąc nim w rzeczywistości, jest bluźniercą zasługującym na śmierć. Obecnie, dalsze pokolenia żydów zaprzeczają, że Jezus jest Mesjaszem i Synem Bożym. W ten sposób logicznie podpisują się pod wyrokiem wydanym przez Sanhedryn, nawet jeśli w rzeczywistości nie wygłaszają wyroku śmierci i najczęściej nie myślą o tym”[15].

Z tego, co powiedzieliśmy wyżej, musimy wyciągnąć wniosek, że Bóg czczony przez katolików oraz ten, któremu oddają cześć dzisiejsi żydzi, nie jest tą samą osobą.

 

Poznanie Boga: kompletne czy częściowe?

 

Powróćmy w tym miejscu do dominującego obecnie przeświadczenia, wedle którego wszystkie religie mówią nam o Bogu, jednak z różnych i wzajemnie się uzupełniających punktów widzenia. Pytanie brzmi: czy możemy posiadać częściowe poznanie Boga?

Św. Tomasz odpowiada negatywnie argumentując, że częściowy błąd w poznaniu rzeczywistości tak prostej jak Bóg, nie jest w ogóle poznaniem:

„Jeśli posiadają oni [poganie] pewne spekulatywne poznanie Boga, jest ono zmieszane z wieloma błędami: niektórzy odmawiają Mu Opatrzności nad wszystkimi rzeczami, inni czynią Go duszą świata, jeszcze inni nadal oddają cześć równocześnie wielu bóstwom. Z tego powodu mówimy, że nie znają oni Boga.

O ile złożone rzeczywistości mogą być częściowo poznane, a częściowo nieznane, również przeciwnie: byty proste nie są znane tak długo, jak nie są one poznane całkowicie. Stąd też, jeśli ktoś błądzi, choćby w niewielkim zakresie, w swym poznaniu Boga, mówi się o nim, że nie zna Go wcale”[16].

Nie wiedząc kim jest Bóg, ci, którzy Go nie znają, nie mogą oddawać Mu czci. Twierdzenie, wedle którego wszystkie religie czczą tego samego Boga, sprzeczne jest z samym zdrowym rozsądkiem, wspólnym dla wszystkich ludzi. Co więcej, dla katolików twierdzenie to jest bluźnierstwem, ponieważ jest równoznaczne z uznaniem Chrystusa za uzurpatora, a Jego nauk za kłamstwa.

 

Wiara katolicka

 

Zwracając się do katolików, musimy zmienić metodę argumentacji. Aby nasz argument był skuteczny, musi opierać się na wspólnych zasadach: na samym rozumie, kiedy dyskutujemy z poganami, na Starym Testamencie w dyskursach z żydami, na całej Biblii, jeśli rozmawiamy w heretykami, schizmatykami lub katolikami[17].

Co więc czytają katolicy w Nowym Testamencie? Całe nauczanie Chrystusa kładzie nacisk na konieczność naśladowania Go w drodze do Ojca. Znajomość Jezusa Chrystusa i posłuszeństwo Jego nakazom nie są opcjonalne: mają znaczenie zasadnicze. Poniższe cytaty nie wymagają komentarza:

„Ja jestem drogą, prawdą i życiem” (J 14,6)

„Ja jestem bramą” (J 10,7)

„Ja jestem dobrym pasterzem” (J 10,14)

„Ja jestem światłością świata” (J 8,12)

„Ten, kto wierzy w Syna, nie umrze, ale ma życie wieczne” (J 3,16)

„Jeśli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach waszych” (J 8,24)

„Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał” (J 5,23)

„Kto nie jest ze mną, przeciwko mnie jest” (Mt 12,30)

„Ponieważ nie dano pod niebem ludziom żadnego innego imienia, w którym mogliby być zbawieni” (Dz 4,12)

„Kto nie ma Syna, nie ma i Ojca. Kto wyznaje Syna, ma i Ojca” (1J 2,23)

 

Jak katolicy, czytający te słowa, mogą wierzyć, że wszystkie religie czczą tego samego Boga, skoro, poza katolicyzmem, wszystkie religie negują jedynego pośrednika pomiędzy rodzajem ludzkim a Bogiem, Jezusa Chrystusa? Jak bardzo stracili wiarę ci „katolicy”, którzy nie wierzą już w słowa Chrystusa!

 

Obiekcje

 

Czy jednak – mogliby zapytać niektórzy – nie moglibyśmy traktować fałszywych religii jako kolejnych stadiów, pozwalających przejść stopniowo od prawd częściowych do prawdy całkowitej? Z pewnością każdy błąd zawiera w sobie element prawdy. Strzeżmy się jednak tej iluzji, o której pisał o. Garriou-Lagrande OP: „W doktrynie całościowo fałszywej, prawda nie jest duszą doktryny, ale niewolnicą błędu”[18].

A Ludwik Jugnet, wykładowca filozofii, dodaje:

„Katoliccy teologowie wcale nie zamierzają negować, że pewne prawdy można odnaleźć w protestantyzmie, judaizmie czy braminizmie. Nie o to jednak chodzi; rzecz w tym, czy są one w obrębie tych sprzecznych ze sobą doktryn wolne i – że tak powiem ‘u siebie’. Zauważamy, że prawdy owe grają w nich rolę jedynie częściową, fragmentaryczną i niepełną. Otoczone są oczywistymi błędami, które wypaczają je i zniekształcają ich prawdziwe znaczenie – tym więc, co dominuje w fałszywej doktrynie i co powoduje, że może mieć ona naprawdę katastrofalne konsekwencje, jest duch błędu i negacji.

Na przykład judaizm i islam zawsze podkreślają jedność Boga (co jest prawdą), czynią to jednak celowo i jednostronnie, aby zakwestionować dogmat o Trójcy Świętej. Luter podkreślał fakt, że sama tylko łaska usprawiedliwia i formuła ta jest zasadniczo prawdziwa: dla niego jednak wykluczała ona katolicką ekonomię sakramentów etc. Podobnie Kant rozumiał, że poznanie jest aktem, postrzegał jednak to działanie jako ślepe, twórcze i niezdolne do osiągnięcia istoty rzeczy. Marks dostrzegał rolę faktów ekonomicznych, zbyt często ignorowanych, nadał im jednak wymiar nadmierny i wyłączny etc.

W doktrynach tych nie wszystkie szczegóły są fałszywe, jednak duch błędu zatruwa wszystko. Prawdy częściowe mogą być akceptowalne i przyswajalne jedynie pod warunkiem, że zostaną odseparowane od błędnych doktryn (musi więc mieć najpierw miejsce krytyka błędu) oraz ‘ochrzczone’ i przedstawione we właściwej perspektywie”[19].

Czy nie byłoby jednak lepiej pozostawić niekatolików w stanie niezprzezwyciężalnej ignorancji? To wystarczyłoby do ich zbawienia, ponieważ ignorancję taką traktuje się jako niezawinioną. Dopiero gdyby poznali prawdziwą religię i odrzucili ją, akt ten stanowiłby o ich winie i doprowadziłby do ich potępienia.

Postawa taka nie byłaby jednak nadprzyrodzona i nie wyrażałaby szacunku dla umysłu ludzkiego, stworzonego, by poznać i ukochać Boga. Musimy też pamiętać, że granica pomiędzy ignorancją zawinioną i niezawinioną w przypadku każdego pojedynczego jest tajemnicą Boga. Jak moglibyśmy grać w ruletkę o wieczne zbawienie naszych bliźnich? Ignorowalibyśmy wówczas usilną radę Piusa XII skierowaną do tych, którzy nie są jeszcze widzialnymi członkami Kościoła. Przynaglał ich on, by:

„dążyli do wydobycia się ze stanu, w którym pewności o swym własnym zbawieniu wiecznym mieć nie mogą. Albowiem, chociaż pewne nieświadome pragnienia i tęsknoty pociągają ich ku mistycznemu Ciału Odkupiciela, to jednak pozbawieni są przebogatych darów i pomocy niebieskich, których zażywać można wyłącznie tylko w Kościele Katolickim”[20].

 

Wnioski

 

Tak więc pozostawianie katolików i niekatolików w przekonaniu, że czczą oni tego samego Boga jest błędem przeciwko rozumowi oraz wierze katolickiej. Byłoby to brakiem miłości wobec tych, którzy zeszli z drogi prawdy – utwierdzałoby ich w ich błędach. Byłoby też brakiem miłości wobec katolików, ponieważ narażałoby ich na niebezpieczeństwo utraty wiary. Co więc powinniśmy czynić?

Doktryna katolicka uczy nas, że podstawowy obowiązek miłości bliźniego nie polega na tolerowaniu fałszywych idei, niezależnie od tego, jak szczere by one nie były, ani na teoretycznej czy praktycznej obojętności na błędy i wady, w jakich widzimy uwikłanych naszych braci… Co więcej, sam Chrystus Pan, tak pełen dobroci wobec grzeszników, którzy zbłądzili, nie wyrażał szacunku wobec ich fałszywych przekonań, niezależnie od tego, jak bardzo szczere mogły się one wydawać. Kochał ich wszystkich, pouczał ich jednak, aby ich nawrócić i zbawić[21].

[1] Jan Paweł II podczas spotkania z młodymi muzułmanami na stadionie w Casablanca, 19 sierpnia 1985.

[2] “Adest inter diversas religiones contrarietes et contradictio multipliciter: a) quoad veritates credendas, inter polytheismum, pantheismum, monotheismum; item prout admittitur in christianismo divinitas Jesu Christi quæ rejicitur a judaismo et islamismo; item prout agnoscitur infallibilitas Ecclesiæ catholicæ aut e contra rejicitur a protestantibus; b) quoad præcepta, polygamia et divortium, quæ in multis religionibus permittuntur, et in aliis prohibentur, non possunt esse simul licita et illicita in iisdem circumstantiis; c) quoad cultum, alii cultus sunt puri et honesti, alii vero secundum se inhumani et libidinosi. Injuriosum est Deo dicere, Deum æquo animo respicere omnes religiones, quarum una verum, alterafalsum edocet, quarum una bonum, altera malum promovet. Hoc est dicere, Deum indifferenter se habere ad verum et falsum, ad honestum et inhonestum” (Reginald Garrigou-Lagrange, O.P., De Revelatione [Paris: Gabalda, 1921], II, 437).

[3] Por. SiSiNoNo, nr 326, czerwiec 1992, ss. 1-7.

[4] Koran 5, 73.

[5] Koran 4, 171.

[6] Koran 3, 59.

[7] Koran 19, 90-91.

[8] Koran 4, 157.

[9] Roger Arnaldez, Réflexion sur le Dieu du Coran du point de vue de la logique formelle, Versailles: Editions St. Paul, 1997, ss. 130-131.

[10] Ibidem s. 132.

[11] Ibidem

[12] Por. SiSiNoNo, nr 319, listopad 1991, ss. 1-5.

[13] Albert Memmi, Portrait d’un Juif (1962).

[14] Joachim Bouflet, Edith Stein, philosophe crucifiée, Paryż 1998, s. 208.

[15] Ansgar Santogrossi, L’Evangile prêché à Israël, Clovis, 2002, s. 48.

[16] Sed si quid speculativa cognitione de Deo cognoscebant, hoc erat cum admixtione multorum errorum, dum quidam subtraherent omnium rerum providentiam; quidam diceret eum esse animam mundi; quidam simul cum eo multos alios deos colerent. Unde dicuntur Deum ignorare. Licet enim in compositis possit partim sciri et partim ignorari; in simplicibus tamen dum non attinguntur totaliter, ignorantur. Unde etsi in minimo errent circa Dei cognitionem, dicuntur eum totaliter ignorare. Super Joannem nr 2265.

[17] „Niektórzy z nich, jak muzułmanie i poganie, nie zgadzają się z nami w kwestii uznawania autorytetu ksiąg Pisma św., za pomocą których moglibyśmy ich przekonywać, gdyż możemy dyskutować z żydami w oparciu o Stary Testament, a z heretykami o Nowy. Ci jednak (muzułmanie i poganie) nie przyjmują żadnych z tych argumentów”.  Św. Tomasz z Akwinu, Summa contra gentiles, I.2.

[18] „In doctrina simpliciter falsa, veritas non est una anima doctrinæ, sed serva erroris”. Garrigou- Lagrange, O.P., De Revelatione, II, 436.

[19] Za SiSiNoNo, nr 283, czerwiec 1988, s. 8.

[20] Mystici Corporis, 29 czerwca 1943, §103.

[21] Św. Pius X, Notre Charge Apostolique, 25 sierpnia 1910.

tłum. Scriptor

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s