Zasady uprawnionego rozwoju doktrynalnego

Ks. Dominique Bourmaud FSSPX

Zasady uprawnionego rozwoju doktrynalnego

 

Kontrowersje związane z historią dogmatów i ich rozwojem na przestrzeni wieków nie są niczym nowym. Kościół katolicki jest żywą społecznością. Ma swą historię – i to samo powiedzieć można o jego doktrynie. Rozwój dogmatyczny był zagadnieniem gorąco dyskutowanym w czasach herezji modernistycznej – co pozwoliło Kościołowi na określenie szczegółowych praw, jakimi rządzić się powinien rozwój doktryny.

Dla angielskiego modernisty Tyrrella  życie było nieustannym procesem adaptacji do stale zmieniających się warunków. Odnosił to również do religii, głosząc potrzebę ewolucji katolicyzmu w religię ogólnoświatową, podobnie jak on sam niegdyś wyrósł z judaizmu: „Jest to zarówno wyzwoleniem jak i korzyścią duchową, zmianą szat zbyt krępujących na elastyczne”. Tyrrell mógł do woli poszerzać granice Kościoła, wyznawał bowiem bardzo elastyczną koncepcję Objawienia oraz dogmatu. Jak twierdził „Objawienie należy raczej do kategorii impresji niż ekspresji” – było więc ono dla niego nie tyle potwierdzeniem, co doświadczeniem. Uważał, że doktryny i dogmaty są dla prawdziwego Kościoła tym, czym jest kieszonkowy plan Londynu dla mieszkańców tego miasta: „kompetentnym zbiorem informacji służącym pewnym celom praktycznym” (za One Hundred Years of Modernism, rozdz. 12). By obalić te twierdzenia wystarczy jednak przytoczyć słowa św. Pawła, wyklinającego wszystkich, którzy odważyliby się głosić inną Ewangelię.

By choć pobieżnie odnieść się do tych kwestii, musimy zdefiniować podstawowe terminy i ukazać wzajemne między nimi powiązania, wyjaśnić w jaki sposób dogmat może być stały, a jednak zmieniać swą formę, ukazać różne sposoby wyrażania prawd dogmatycznych, powiedzieć, które dogmaty mogą być przedmiotem rozwoju, a także wskazać kryteria pozwalające odróżnić rozwój prawdziwy od fałszywego.

Objawienie, wiara, dogmat i magisterium

Terminy te powiązane są ze sobą tak ściśle, że nigdy nie powinny być od siebie oddzielane. Objawienie poprzedza wiarę, tak jak Bóg poprzedza wyznawcę. Wiara, podporządkowując intelekt wyznawcy Objawieniu, zdolna jest ostatecznie dosięgnąć Boga oraz Jego tajemnic. W przypadku Objawienia mamy jednak do czynienia wyrażaniem owych tajemnic w konkretnych formach, ponieważ przemawiając do człowieka Bóg nie posługuje się bełkotem, ale objawia się w sposób  dla niego zrozumiały.

Owo przekazane za pomocą słów Objawienie jest przedmiotem deklaracji magisterium Kościoła. Kościół obdarzony został przywilejem nieomylności w konkretnym celu: „by strzec wiernie i przekazywać nieomylnie” Boże Objawienie (I Sobór Watykański). Magisterium to wykonywane jest na dwa sposoby: poprzez powszechne nauczanie doktryny oraz przez orzeczenia dogmatyczne. Dogmat jest definicją pewnej objawionej prawdy, uroczyście zatwierdzoną przez magisterium Kościoła.

Niezmienne lecz podlegające rozwojowi

Jak można pogodzić fakt, że dogmat ma charakter definitywny, jest więc czymś zasadniczo niezmiennym, z jego rozwojem na przestrzeni wieków? Czy nie ma sprzeczności między niezmiennością i rozwojem dogmatu? Odpowiedź na to pytanie daje nam dwoisty aspekt depozytu Objawienia, które obejmuje wszystkie objawione prawdy i zakończyło się wraz ze śmiercią ostatniego z Apostołów. Mamy tu do czynienia z Boskim depozytem objawionym człowiekowi.

Właśnie dlatego, że jest to depozyt objawiony przez Boga, niezmienny tak jak On sam jest niezmienny, jedyny możliwy rozwój musi być doskonale zgodny z tym, co w danej kwestii nauczane było już wcześniej, tak że Kościół nigdy nie przedstawił definicji dogmatycznej, którą później musiałby rewidować. Prawdy objawione przez Boga nie są rodzajem spekulacji filozoficznych, które czekają na ostateczne dotknięcie ludzkiego geniuszu: jest to Boski Depozyt, powierzony Oblubienicy Chrystusa. Właśnie owa niezmienność dogmatu nadaje wiarygodność magisterium Kościoła, jak to elokwentnie wyraził Bossuet: „Bóg chciał, by prawda doszła do nas przekazywana z rąk do rąk bez najmniejszego pozoru innowacji. Dlatego właśnie jesteśmy w stanie stwierdzić, w co zawsze wierzono i konsekwentnie w co zawsze wierzyć się powinno. Można powiedzieć, że właśnie w tym «zawsze» wyraża się siła prawdy i obietnicy – tracimy ją też całkowicie, jeśli tylko znaleźć możemy w tych łańcuchu jakąkolwiek przerwę” (One Hundred Years, rozdz. 13).

Z drugiej strony, depozyt wiary skierowany jest do człowieka. Właśnie dlatego, że dogmat przekazywany jest człowiekowi – oraz za pośrednictwem posiadających ograniczone i niedoskonałe umysły nauczycieli – możliwe jest coraz lepsze ukazywanie jego bogactwa i znaczenia. Innymi słowy, doktryna katolicka podlegać może rozwojowi właśnie ze względu na żywy podmiot magisterium. (…) Jeśli istnieje postęp, dotyczy on nie samego dogmatu, ale coraz lepszego jego rozumienia przez nauczycieli i wiernych, którzy mogą być w ten sposób skuteczniej chronieni przez błędem. Jednak sama doktryna Kościoła nie jest przedmiotem zmiany. Gdyby przedmiot naszej wiary był rzeczywiście „żywy” w modernistycznym znaczeniu ewoluowania, nie można by już mówić o wierze. Gdyby aby pozostać żywą, wiara w Trójcę wyewoluować musiała we wiarę w „Czwórcę”, nie byłaby to już ta sama wiara! Mielibyśmy do czynienia z różnicą gatunkową, jak pomiędzy jabłkami a gruszkami.

Różne formy wyrażania prawd dogmatycznych

Nie czyniąc żadnych koncesji na rzecz modernistycznej idei ewolucji dogmatów możemy niemiej zauważyć, że dogmat rzeczywiście dopuszcza różne formy wyrazu, dostosowane do właściwości ludzkiego języka.

Fakty dogmatyczne dotyczą wydarzeń, których świadkami byli Apostołowie, takich jak śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa oraz Boże macierzyństwo Maryi.

W wyrażaniu prawd często posługuje się też pewnymi ludzkimi pojęciami, za którymi kryje się przesłanie dogmatyczne, łatwo zrozumiałe dla wszystkich. W Credo wyznajemy np.: „Siedzi po prawicy Boga Ojca” – co naturalnie odnosi się do władzy jurysdykcyjnej Chrystusa.

Pewne dogmaty posługują się też pojęciami filozoficznymi, takimi jak osoba, substancja, natura, transsubstancjacja, współistotność. Kiedy definicje, cieszące się znamieniem nieomylności, odnoszą się do uniwersalnych kategorii bytu, osiągają największą możliwą precyzję dostępną dla ludzkiego umysłu. Formuła dogmatyczna jest wówczas doskonała. Definicje te są niezmienne zarówno w swej formie jak i rozumieniu.

Prawdy dogmatyczne podlegające rozwojowi

Które prawdy znajdujące się w depozycie Objawienia pozostają otwarte na rozwój? By wznieść gmach doktrynalny, podobnie jak w przypadku każdej innej budowli, konieczne są dwie fazy. Najpierw stawia się elementy zasadnicze: fundamenty, słupy wspierające i dach. Dopiero później możliwe jest wzbogacanie konstrukcji o ścianki działowe, zdobienia i elementy wystroju.

Dlatego też pewne prawdy dogmatyczne, które są bezwzględnie potrzebne do zbawienia, musiały być zawsze od samego początku formułowane wyraźnie. Należą do nich tajemnice Trójcy Świętej, tajemnice Wcielenia, Odkupienia, tajemnice dotyczące życia wiecznego oraz odpłaty za nasze uczynki. W ich przypadku jedyny rozwój polegać mógł na coraz większej precyzji formy, który to proces zakończył się ostatecznie już w V wieku.

Istnieją też pewne prawdy nie objawione bezpośrednio, w mniejszym stopniu powiązane z tajemnicami zbawienia, w które można było wierzyć początkowo w sposób bardziej ogólny, później zaś były one stopniowo doprecyzowywane. Tak na przykład wiara we władzę nauczycielską Kościoła zawiera w sobie wiarę w nieomylność papieża; zaś wiara w świętość Maryi Panny zawiera w sobie wiarę w Niepokalane Poczęcie.

Zdrowy rozwój doktrynalny

Św. Wincenty z Lerynu przedstawia w swym Commonitorium dwa kryteria pozwalające odróżnić doktrynę katolicką od nauk heretyków.

Pierwsze z nich jest zewnętrzne: odrzucić należy wszelkie nauki, które nie były głoszone zawsze w całym Kościele powszechnym. Św. Wincenty wyjaśnia, że wiarą katolicką „jest to, co wyznawane było wszędzie, zawsze i przez wszystkich”. Jednak kard. Newman w swym eseju O rozwoju doktryny chrześcijańskiej wyjaśnia, że w praktyce kryterium to stosować należy ostrożnie, ponieważ warunki te rzadko spełnione bywają w stopniu absolutnym.

Tak więc św. Wincenty przedstawia nam kryterium bardziej precyzyjne: każe nam rozważyć, czy owa nowa doktryna stanowi wyraz autentycznego rozwoju prawd objawionych, wyznawanych przez Kościół pierwszych wieków i strzeżonych jako składnik apostolskiego depozytu wiary. Podobnie jak w biologii, chodzi tu o sprawdzenie, czy wciąż mamy do czynienia z tym samym gatunkiem. Czy pomimo zmiennych warunków byt zachowuje swą istotę, czy też ewoluuje pod ich wpływem w coś innego? Cytując św. Wincentego: „Postęp niech będzie naprawdę postępem wiary, a nie zmianą. Boć przecież istota postępu na tym polega, że rzecz jakaś rozrasta się w sobie; istota zaś zmiany na tym, że rzecz jakaś przechodzi w zupełnie inną. Niechże więc wzrasta i olbrzymie nawet postępy czyni zrozumienie, wiedza, mądrość tak w każdym z osobna, jak u ogółu, tak w jednostce, jak w całym Kościele, według poziomu lat i wieków, ale koniecznie w swojej jakości, to jest w obrębie tego samego dogmatu, w tym samym duchu, w tym samym znaczeniu”. Stosowanie się do tej zasady pozwala zazwyczaj określić, czy dana doktryna zgodna jest z magisterium Kościoła, czy też nie. Jednak prawomocności rozwoju doktryny dowieść można również odwołując się do samej tylko logiki czy też wiedzy historycznej.

Jak należy oceniać hermeneutykę ciągłości Benedykta XVI w świetle kryteriów podanych przez św. Wincentego z Lerynu? Niestety, zmuszeni jesteśmy stwierdzić, że wydaje się ona opierać na modernistycznej zasadzie relatywizmu doktrynalnego. Niech nikogo nie zwiedzie używanie w tym kontekście terminu „ciągłość”! Odnosi się on przede wszystkim do podmiotu – czyli nauczycieli, a nie przedmiotu – czyli doktryny. Ciągłość owa, odnoszona do samego tylko wykonywania magisterium, wymaga nie tyle jedności prawdy, co nieprzerwanej sukcesji urzędu nauczycielskiego. Prawda nie przekazuje już jedności. Obecnie to jedność tworzy prawdę! Prawdziwe jest to, co jednoczy, fałszywe zaś to, co dzieli. Obecnie jedynym heretykiem jest schizmatyk, schizmatykiem zaś nie jest ten, kto okazuje nieposłuszeństwo, ale ten, kto nie idzie z duchem czasu. W tym rozumieniu ekumeniczny rabin wydaje się posiadać prawdę w większym stopniu, niż walczący w osamotnieniu abp Lefebvre!

tłum. Scriptor

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s