Ks. John Fullerton – Kształtowanie charakteru dzieci

Ks. John Fullerton

 

Kształtowanie charakteru dzieci

 

Drodzy Przyjaciele i Dobroczyńcy

 

Żyjemy w czasach nieustannie zmieniających się standardów moralnych (kto na przykład wyobrażał sobie jeszcze 100 lub 50 lat temu spory odnośnie definicji małżeństwa!). Głównym powodem tego stanu rzeczy jest przekonanie, iż racja jest zawsze po stronie większości, innymi słowy że prawem moralnym jest to, czego pragnie większość. Przekonuje się nas, że jedynymi czynnikami determinującymi ludzkie postępowanie powinny być prawa ekonomii, biologii lub psychologii.

Tak więc to osąd jednostki odnośnie tego, co najbardziej przyczynić się może do dobra jej samej oraz społeczeństwa, stał się ostateczną instancją w kwestiach moralnych. Jest to oczywiście jedynie współczesna wersja kłamstwa szatana: „Będziecie jak Bóg, znając dobro i zło”. Polityka edukacyjna każdej epoki odzwierciedla jej filozofię, tak więc nie znajdujemy we współczesnej edukacji najmniejszej wzmianki o wzniosłych nakazach religii: „Będziesz” i „Nie będziesz”. Miejsce ich zajęła deifikacja ludzkiego rozumu oraz podkreślanie samowystarczalności wiedzy. Uwagę przywiązuje się niemal wyłącznie do rozwoju intelektualnego, większość czasu poświęcając na sprawdzanie jego poziomu, podczas gdy kształtowanie charakteru oraz woli są przeważnie lekceważone.

Skutki tej polityki są rozliczne: upowszechnienie się promowanych przez nią amoralnych i niemoralnych zachowań, wzrost przestępczości  i duch buntu u młodzieży, by wymienić tylko kilka.

Jak słusznie podkreślał Pius XI w swej encyklice O chrześcijańskim wychowaniu młodzieży, rozwiązanie tego problemu moralnego znaleźć można jedynie w religii:

„Trzeba zatem poprawić nieuporządkowane skłonności, wzmacniać i zestrajać dobre od lat najmłodszych, a przede wszystkim należy oświecać rozum i wzmacniać wolę za pomocą prawd nadprzyrodzonych i środków łaski. Bez tych środków niepodobna ani opanować przewrotnych skłonności, ani dojść do doskonałości wychowawczej, właściwej Kościołowi, doskonale i w pełni wyposażonemu przez Chrystusa i w Boską naukę, i w sakramenty, owe skuteczne środki łaski”.

Kształtowanie charakteru dzieci powinno stać się główną troską rodziców, kapłanów, oraz nauczycieli. Jak pisze Pius XI w tej samej encyklice:

„Stąd prawdziwy chrześcijanin, owoc chrześcijańskiego wychowania, jest człowiekiem nadprzyrodzonym, który myśli, sądzi i działa stale i konsekwentnie wedle zdrowego rozumu, oświeconego nadprzyrodzonym światłem przykładów i nauki Chrystusa, albo też – żeby użyć przyjętego dziś sposobu mówienia – to prawdziwy i pełny człowiek charakteru. Boć prawdziwy charakter stanowi nie jakakolwiek zwartość i stałość postępowania wedle subiektywnych zasad, ale jedynie wytrwałość w trzymaniu się odwiecznych zasad sprawiedliwości, co uznaje nawet pogański poeta, sławiąc nierozdzielnie «człowieka sprawiedliwego i stałego w swoim postępowaniu»”.

Formowanie charakteru musi więc stać się głównym celem wychowania począwszy od najwcześniejszych lat. Jeśli będziemy o tym pamiętać, dziecko, osiągnąwszy wiek krytyczny, łatwiej będzie skłaniało się ku motywom wyższym. Jeśli jednak tego zaniedbamy, oczekiwać możemy jedynie katastrofy. Jak wyjaśnia Pius XI, przyczyną upadku jednostek i narodów nie jest  brak wiedzy, ale ich słabość moralna: „w młodzieży występki przeciw obyczajności nie są tyle następstwem braku znajomości rzeczy, ile przede wszystkim słabości woli, wystawionej na niebezpieczeństwa i nie wspieranej środkami łaski”.

Choć łaska jest wszechmocna, nie uwalnia nas to jednak od obowiązku rozwijania naturalnej siły charakteru u naszej młodzieży. Kapłani, rodzice i nauczyciele obudzić muszą u niej ducha zdobywców. W duszach młodych ukryte są ziarna szlachetności, być może uśpione, ale nie obumarłe. Jeśli chcemy pomóc młodzieży wygrać walkę o cnotę, szlachetność ta musi zostać obudzona i rozwijana.

Dla osiągnięcia tego celu ważne jest, by przywiązywać należyte znaczenie do kształtowania u młodzieży dobrych nawyków. Charakter nasz jest wypadkową nabytych przyzwyczajeń, które nakładają się na wrodzony temperament. Tak więc kształtowanie charakteru polega w znacznej mierze na kształtowaniu nawyków. Stąd też rodzice oraz nauczyciele muszą nieustannie dążyć do tego, by młodzież nie nabyła nawyków złych, osłabiają one bowiem wolę i prowadzą do wielu nieszczęść. Nabieranie złych nawyków jest tak łatwe, iż niekiedy minąć musi dużo czasu zanim ktoś uświadomi sobie, że został nimi spętany. Nawyków nie nabiera się w jednej chwili ani w jednej chwili się ich nie porzuca. W każdej chwili jednak można zacząć je u siebie kształtować lub z zacząć nimi zrywać. Akty kształtują nawyki, nawyki kształtują charakter, a charakter determinuje nasze przeznaczenie. Chłopiec, który w wieku lat czternastu jest ordynarny, samolubny lub impertynencki, z dużym prawdopodobieństwem zachowa te nawyki jako dorosły. Wielu psychologów potwierdza, że nawyki kształtują się przeważnie w okresie pomiędzy trzecim a czternastym rokiem życia. Tak więc to rodziców należy wczesne przyzwyczajanie swych dzieci do tego, co uformuje podstawę ich charakteru, a więc również ich ochrony, gdy przechodzą one przez ogień i wodę wielu pokus typowych dla wieku dojrzewania.

Owa praca nad kształtowaniem charakteru musi rozpocząć się już od wieku przedszkolnego. Każdy dzień w życiu małego dziecka kształtuje i determinuje jego przyszłość. Dobre nawyki uprzejmości, właściwego zachowania przy stole etc. odgrywają istotną rolę w kształtowaniu ich charakteru, podobnie jak dobre nawyki zdrowotne, nawyk do porządku oraz przestrzegania reguł podczas zabawy. Jeszcze ważniejsze są ogólne nawyki moralne, których również muszą one nabrać wcześnie. Zaliczają się do nich: prawdomówność i uczciwość, stanowiące podstawę charakteru, szacunek dla rodziców oraz władzy, współpraca z innymi, zmysł odpowiedzialności, współczucie oraz zmysł skromności, tak ważny dla właściwego praktykowania cnoty czystości.

Do najważniejszych nawyków, które nabyć powinno dziecko, należy umiarkowanie. Nie chodzi tu o odmawianie im wszelkich radości i przyjemności, dzieciństwo przepełnione powinno być radością. Powinny się jednak nauczyć, że nikt nie jest w stanie zaspokoić wszystkich swych pragnień, ten kto się tego nie nauczy będzie bowiem w dorosłym życiu nieszczęśliwy, nie będąc w stanie dostać wszystkiego, czego pożądać będzie jego serce.

Dziecko, którego każda zachcianka jest spełniana, nabierze nawyku ulegania wszelkim pokusom, nie zawaha się postąpić nawet wbrew zasadom moralnym, jeśli stać będą one na drodze zaspokojeniu jego pożądliwości zmysłowych. Z drugiej strony, jeśli przyzwyczajone zostanie do dobrowolnych wyrzeczeń, rozwinie w sobie nawyk pozwalający się opierać tego rodzaju pokusom.

Rozglądając się wokół trudno jest nie dostrzec, jak ważne jest rozwijanie u dzieci umiarkowania i wstrzemięźliwości. Wiele lat temu nieżyjący już arcybiskup John Spalding apelował w tej kwestii do matek: „O matki, wy których miłość jest najlepszym, czego każdy z nas zaznał, hartujcie waszych synów i pobudzajcie ich nie do pogoni za bogactwem, ale do postępu stromej i wąskiej ścieżce, na której, zwyciężając własną wolę, osiągnąć będą mogły Boga i wszystkie rzeczy wzniosłe”.

Rodzice powinni zachęcać swe dzieci do tego, co pewien biskup określi jako „strategią Świętej Wojny”. Mogą to czynić ucząc swe dzieci od małego wyrzekać się jakiś ulubionych potraw czy też ignorować małe uciążliwości czy też walczyć z lenistwem. Wszystko to pomoże im w postępie duchowym i zahartuje na duchową walkę, którą wszyscy musimy stoczyć. Jeśli jednak nie zostaną one nigdy nauczone odmawiania sobie dozwolonych przyjemności, jak będą mogły oprzeć się w przyszłości urokom przyjemności niedozwolonych?

Pobudzanie dzieci do takich małych aktów samowyrzeczenia nie jest wcale trudne. Niektóre mogą się początkowo skarżyć, zwłaszcza jeśli zaczynają dopiero nabywać dobrych nawyków, w miarę jednak jak zaczną przyswajać sobie zasadę by czynić nie to na co maja ochotę ale to co jest słuszne, niebawem same znajdować będą upodobanie w takich małych „aktach heroizmu”. Umiarkowanie oraz wstrzemięźliwość powinny więc im być przedstawiane jako dowód dojrzałości, siły i wolności; musi być dla nich oczywiste, że pozorne ograniczenia stanowią w istocie krok w kierunku doskonalszego życia. Powinno się im pokazywać, w jaki sposób dobrowolne wyrzekanie się rzeczy małych kształtuje u nich siłę woli, i jak każdy akt wyrzeczenia w pewnej sferze czyni łatwiejszą walkę we wszystkich innych. W pracy nad samodyscypliną oraz w wojnie o kontrolę nad naszą emocjonalną naturą atak jest najlepszą formą obrony.

Wychowując w ten sposób nasze dzieci, wpoimy im koncepcję prawdziwej wolności, która pozwala cieszyć się naszymi przywilejami bez przekraczania praw duszy własnej, bliźnich, ani Boga. Muszą być one posłuszeństwa zasadom, a nie impulsom. Jedynie w ten sposób znajdą prawdziwe szczęście, zarówno w tym życiu, jak i w życiu przyszłym.

tłum. Scriptor

Reklamy